LANIE TO NIE BICIE

Masowe media głównego nurtu realizują linię programową europartii i trudno znaleźć w nich rzetelną informację czy autentyczną debatę o ważnych dla społeczeństwa sprawach. Nieco inaczej jest w pismach niszowych czy lokalnych. Oto w gazecie "Wspólnota" redaktor o inicjałach M.K tak obiektywnie przedstawił relację z naszej pikiety w Lubartowie, że mogłaby ona posłużyć za wzór na zajęciach dla studentów dziennikarstwa ? jak przedstawiać rzeczową informację wolną od osobistego komentarza czy manipulacji. Z kolei Pani Redaktor Naczelna tygodnika "Moje Miasto Lublin" Arleta Kubicka zgodziła się podjąć temat całkowicie przemilczany ? argumenty za karceniem fizycznym dzieci. Poniżej zamieszczamy wywiad przeprowadzony przez red. Martę Ćwik, młodą dziennikarkę "MMLublin".
Rozmowa z Pawłem Chojeckim, ojcem trójki dzieci, pastorem Kościoła
Nowego Przymierza w Lublinie, zwolennikiem fizycznego karcenia dzieci

Dlaczego opowiada się pan za fizycznym karceniem dzieci?
Rodzice otaczali mnie miłością, ale kiedy przekroczyłem pewne granice, dostawałem od ojca mocne lanie. I choć było to nieprzyjemne, to zawsze czegoś mnie uczyło. Moje poglądy ostatecznie ukształtowały się pod wpływem lektury Pisma Świętego w czasie wychowywania trójki własnych dzieci. Opieram się na biblijnej koncepcji rodzicielstwa. Uważam, że człowiek od czasu grzechu Adama i Ewy rodzi się ze skłonnością do czynienia zła. Nawet małe dziecko potrafi dokonywać ocen moralnych i często wybiera zło, choćby rodzice otaczali je samym dobrem. Wychowanie dziecka polega na radzeniu sobie z jego potencjałem do czynienia zła, na poddaniu go dyscyplinie i nauce szacunku wobec autorytetu. Kto czytał Biblię, ten zna cytat: "Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. To właśnie kala człowieka" (Mat. 15:19-20). Biblia mówi też: "W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd" (Prz. 13:24 BT), i "Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci" (Prz. 22:15 BT). Z kolei przeciwstawna koncepcja humanistyczna zakłada, że człowiek rodzi się z gruntu dobry. Dziecko to czysta tablica, którego moralny charakter kształtuje środowisko. Z koncepcji tej czerpią pełną garścią współczesna pedagogika i psychologia, propagując model bezstresowego wychowania w myśl hasła "róbta co chceta".

Gdzie leży według pana granica między karceniem fizycznym a maltretowaniem dzieci?
Odróżnia je cel i adekwatność do czynu. Karcenie ma na celu dobro dziecka i poprawę jego zachowania. Maltretowane służy jedynie wyładowaniu agresji i irytacji rodziców. To zemsta i odwet. Rodzice, którzy karcą dziecko we właściwy sposób, przeżywają to mocno i sami doświadczają bólu, często większego niż karcona pociecha. Lanie nie jest jedynym sposobem wychowania, ale jest niezastąpione, na przykład wtedy, gdy dziecko buntuje się przeciwko poleceniom rodziców. Wyobraźmy sobie sytuację, w której małe dziecko, pomimo zakazu "nie dotykaj", wyciąga uparcie rękę w stronę niebezpieczeństwa. Wystarczy wówczas lekkie uderzenie rączki cienkim patykiem, by dziecko przestało sprzeciwiać się woli rodziców i uniknęło zagrożenia. Będzie dla niego zrozumiałe, że rózga związana jest z nieposłuszeństwem. Tłumaczenie nie przyniosłoby w tym wieku efektu, bo dziecko do trzeciego roku ma ograniczoną możliwość postrzegania przyczyn i skutków. Kara nieoglądania wieczorem dobranocki również będzie nieskuteczna, bo malec nie połączy tych dwóch odległych w czasie zjawisk. Nie wolno natomiast stosować karcenia fizycznego, gdy dziecko zrobi coś złego nieumyślnie lub nieświadomie, nawet jeśli spowoduje znaczne szkody.
Dyscyplina, karność i rózga nie są jednak głównymi metodami wychowawczymi. Pedagogika biblijna mówi, że kluczem do dobrego wychowania dziecka jest miłość między małżonkami. Rodzice dają dziecku dobry przykład i pierwszy wzór do naśladowania. Jest to dla dziecka podstawowy punkt odniesienia, na którym dziecko buduje poczucie bezpieczeństwa, obraz samego siebie i poczucie własnej wartości.

Kiedy lanie jest według pana skuteczną metodą wychowawczą?
Charakter dziecka kształtuje się głównie w pierwszych latach życia. Nie wolno zaniedbać tego okresu w życiu dziecka, bo pewnych rzeczy nie da się później poprawić. Biblia mówi o tym, że źle wychowany owoc małżeństwa będzie do końca życia dostarczać rodzicom cierpień. Wskutek bezstresowego wychowania dziecko prawdopodobnie wyrośnie na egoistę. Już kilkumiesięczny maluch zaczyna rozumieć słowo "nie". Widzi, kiedy rodzice zadowoleni są z jego zachowania. Gdy rodzice upewnią się, że ich pociecha rozróżnia posłuszeństwo od nieposłuszeństwa, może wówczas wkroczyć z lekkim karceniem fizycznym. Dziecko musi jednak cały czas czuć się kochane i wiedzieć, że karcenie jest potępieniem czynu, a nie osoby. Karcić należy giętkim przedmiotem (np. świeżym wiklinowym lub leszczynowym patykiem), który zada niewielki ból w powierzchniowych tkankach pupy lub ręki, a nie doprowadzi do ich poważnego uszczerbku. W stosunku do niemowląt wystarczy lekkie uderzenie w pupę. W starszym wieku pas porównywalny jest z rózgą. Lanie ma zostawić co najwyżej pręgi, a nie siniaki. Jestem też przeciwnikiem przysłowiowych klapsów, które należy stosować w ostateczności. Lepiej by ręka ojca czy matki kojarzyła się dziecku z czymś miłym i dobrym, np. z przytuleniem. Kiedy dziecko zaczyna rozumieć bardziej złożone związki przyczynowo-skutkowe, rodzice powinni stopniowo odchodzić od metod przymusu bezpośredniego na rzecz innych kar, uczenia za pomocą naprawienia szkody, poniesienia konsekwencji czy odebrania przyjemności.

Czy nie uważa pan, że karcenie fizyczne uderza w prawa dzieci?
Według Biblii dziecko jest darem Boga dla rodziców. Należy do Stwórcy, a nie do rodziców czy samego siebie. W Biblii zawarty jest kodeks postępowania wobec dziecka. Stosowanie karcenia fizycznego to więc nie widzimisię rodziców, a instrukcja wychowania od Boga. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że małe dziecko ma wszystkie prawa człowieka. Nie można by mu niczego zabronić, mogłoby robić wszystko, co chce. Jako chrześcijanie uważamy, że ograniczenie praw człowieka w stosunku do dziecka powinno być zgodne z tym, co zostało objawione w Biblii. Rodzice nie mają prawa zrobić dziecku czegoś złego (np. celowo doprowadzić do inwalidztwa) ani karcić poza wyznaczonym przez Boga zakresem.

Co sądzi pan o ustawowym zakazie bicia dzieci?
Władza państwowa sprzysięga się w ten sposób z buntem dzieci przeciw rodzicom. Jeśli uniemożliwia rodzicom egzekwowanie władzy rodzicielskiej i podburza dzieci przeciwko rodzicom, to jest to zagłada cywilizacji, uderzenie w sam jej rdzeń, w wartości, na których jest zbudowana. Zbliżamy się do okresu buntu i chaosu, który będzie się coraz bardziej uwidaczniał w kolejnych pokoleniach. Nawet rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska stwierdziła niedawno, że klaps jest przemocą fizyczną, która powinna być karana. Oprócz nagonki medialnej pojawił się więc projekt zmian w prawie karnym. Za kilka lat to, co mówię, będzie w Polsce nawoływaniem do przestępstwa. Już dziś nauczyciele, pedagodzy i lekarze zobowiązani są donieść na rodzica i powiadomić odpowiednie organy władzy, jeśli zobaczą na ciele dziecka pręgi. Dzieci szybko pojęły, jak funkcjonuje aparat współczesnego państwa. W przypadku, gdy dostaną lanie od rodziców, szybko idą do lekarza na obdukcję i podają rodziców do sądu. To uderza we władzę rodzicielską. Powoduje konflikt między rodzicami a dziećmi, zamiast prowadzić dzieci do posłuszeństwa rodzicom. Wprowadza też brak zaufania na linii lekarz – pedagog – rodzice, każąc podejrzewać rodziców o dokonywanie przestępstw. Rodzice starszych dzieci mają w takim klimacie dylemat. Jeśli dziecko w hardym uporze nie chce okazać im posłuszeństwa, to mają do wyboru zastosowanie lania, ryzykując, że spotkają się za to z prokuratorem, albo odejście od karcenia, czyli przegranie walki o autorytet ze swoim dzieckiem. Czujące się bezkarnie dziecko potraktuje podobnie nauczyciela i przedstawicieli władzy państwowej, bo nie będzie miało respektu przed żadnym autorytetem.
Rozmawiała Marta Ćwik



autor: wywiad w formie skróconej
ukazał się w tygodniku
"Moje Miasto Lublin"
dodano: 2008-04-30/ czytano: 5954



Trzeba chłostać gołą pupę rózgą brzozową umoczona w wodzie. To jest jedyny sposób by wbić w głowę mądrości!
robert 2016-03-06 16:07 (5)


Pani Marta Ćwik ma absolutną rację. Władze Polski mają za cel, by dzieci były po ich stronie, kosztem rodziców. Dzieci bowiem, w krótkim czasie, obsadzą wszystkie rzadowe stanowiska. Muszą być w stanie by wydawać rozkazy rodzicom, by odcinać ich pensje, by unieważniać ich skargi, by ogłupiać ich opinie! To kryminalizowanie autorytetu rodziców wobec dzieci jest niebiblijne. Zakrawa, według mnie, na na spisek o wymiarze światowym, by skończyć z religiami i by zdominować swiat przez najpodlejszych!
roberto 2012-09-05 15:45 (4)


Lanie, moim zdaniem, jest niezastapionym sposobem na odszczekiwanie. Odszczekiwanie,to jedna z najstraszniejszych patologii osoby ludzkiej. Chodzi o pokazanie "co ja mogę, ... nic nie mogąc".Takie coś nie usuwa się niczym, tylko natychmiastowym laniem, aż patologiczny nawyk i chorobliwy popęd, by odpowiedzieć "butnie i przykładnie", ustanie. Musi zostawiać pręgi, które się pamięta. Dlatego kryminalizacja pręg spowodowanych niezbędnym korektywem na drogę życia jest sama w sobie kryminalna.
roberto 2012-09-05 15:08 (3)


Manipuluje Pani słowami celem zniekształcenia przekazu. Wystawia sobie Pani tym samym świadectwo co do swoich intencji.

Paweł Chojecki
Paweł Chojecki 2012-08-02 17:31 (2)


w jaki sposob Pan bije swoje dzieci tak, "żeby zostawały pręgi, ale nie siniaki"? Czy tu tez mozemy znalezc jakies "instrukcje" od Boga?
Małgorzata 2012-07-29 23:12 (1)


  Jak się nazywasz:
  Twój mail:
  Twój komentarz:
Przepisz kod z obrazka:


Góra strony     Strona poprzednia

Wydawca: Kościół Nowego Przymierza w Lublinie