SĘDZIOWIE MYŚLI CZ.75
Z DZIEJÓW INKWIZYCJI - PROFILAKTYKA

Niemal na pewno poza Sewillą i Valladolid nie istniały w XVI wieku w Hiszpanii wspólnoty protestanckie. Gdyby były, inkwizycja by je wykryła. Jednak pojedynczy zwolennicy reformacji trafiali się też w innych miejscach. W Toledo w roku 1559 pojawiły się afisze głoszące, że katolicyzm to nie kościół Jezusa Chrystusa, lecz świątynia szatana i jego syna antychrysta papieża. Sporządził je ksiądz Sebastian Martinez. Ujęto go i spalono w roku 1560.1 Dwie inne osoby uznane za protestantów spalono w Saragossie 20 listopada 1562 roku.2 Także po roku 1562, gdy zakończyły się egzekucje w Toledo i Valladolid, wykrywano niekiedy Hiszpanów będących sympatykami protestantyzmu. Gaspara Centellesa, dawnego dworzanina Karola V i bogatego ziemianina, który korespondował z protestantami z Sewilli, inkwizycja w Walencji aresztowała w roku 1563. Spłonął na stosie w roku następnym.3 Cristobala de Moralesa stracono w Grenadzie w roku 1571. Do końca wieku odbyło się jeszcze około 10 egzekucji Hiszpanów oskarżanych, niekiedy bez większych podstaw, o wyznawanie luteranizmu, bo tak w Świętych Trybunałach nazywano wszystkie nurty reformacji. Były to już ostatnie epizody walki z tą herezją. Naród został z niej oczyszczony.

Nieliczni wyznający ją Hiszpanie emigrowali do Niemiec, Anglii, Szwajcarii czy Niderlandów. Zorganizowano siatkę wywiadowczą, która ich śledziła. Szczególnie aktywnych niekiedy porywano, by osądzić w Hiszpanii. Zasłynął z takich akcji Alonso del Canto zwany łowcą heretyków. Czasami taki problem rozwiązywał się bez jego ingerencji. Juana Diaza, bliskiego współpracownika Martina Bucera, zabił w Niemczech jego własny brat, który chciał w ten sposób zmyć plamę z honoru własnego i całej rodziny.4

Po wykryciu protestantów w narodzie, który uważano za najwierniejszy katolicyzmowi i który sam się za taki uważał, Święte Trybunały, duchowieństwo i administracja królewska nie ustawały w wysiłkach, by taka hańba nie powtórzyła się więcej. W roku 1559 aresztowano arcybiskupa Toledo Bartolomeo Carranzę. Był to wielki prestiżowy sukces inkwizycji. Nie miała ona prawa aresztować i sądzić biskupów inaczej niż za specjalnym zezwoleniem papieża. Uzyskała je po raz pierwszy. Oskarżenie było niedorzeczne, ale zostało potraktowane z cała powagą. Był to skutek przekonania, że heretycka zaraza może wcisnąć się wszędzie, a także otaczającej Carranzę wrogości. Wielu duchownych dostojników uważało, że pochodzi on ze zbyt niskiego rodu, by piastować najbardziej prestiżowe biskupstwo w kraju. Należał do nich również Inkwizytor Generalny Valdes. Nawet gdy papież zdał sobie sprawę, że robią z niego heretyka, choć nim nie jest niewiele mógł dla niego zrobić. Wysłannik Piusa IV, który przybył do Hiszpanii z misją uwolnienia arcybiskupa, wyjaśniając przyczyny swej porażki, uchwycił istotę sprawy. Najżarliwsi tutejsi obrońcy sprawiedliwości uznali, że lepiej skazać niewinnego człowieka, niż dopuścić do skompromitowania inkwizycji. Inkwizycja badała sprawę arcybiskupa przez 7 lat, przetrzymując go w areszcie domowym. Potem śledztwo przeniesiono do Rzymu, ale również tam nie kwapiono się do konfliktu z potężną instytucją. Carranza przesiedział następnych 9 lat w zamku Świętego Anioła. Zmarł w roku 1576 w 18 dni po uniewinnieniu.5 Można w tym, co go spotkało, dostrzec pewną sprawiedliwość. Jako młody dominikanin Bartolomeo Carranza celebrował uroczystość, na zakończenie której inkwizycja hiszpańska spaliła pierwszego w swej historii protestanta – Francisco de San Romana.6 Na starość miał doświadczyć, jak to wygląda „z drugiej strony”. Oczywiście poza śledztwem przeciwko biskupowi prowadzono inne działania, które miały uchronić Hiszpanię przed protestancką „zarazą”.

Być może najważniejszym posunięciem było zobowiązanie wszystkich kapłanów, by wypytywali przystępujących do spowiedzi, czy nie znają kogoś, kto skłania się ku herezji. W ten sposób można było zdobyć cenne i wiarygodne informacje właściwie o wszystkich.7

Hiszpanom rzadko zdarzało się popaść w protestantyzm, ale poza nimi w kraju przebywali też cudzoziemcy. Dokładano starań, aby nikogo nie zarazili. Do hiszpańskich portów zawijały statki z protestanckich krajów, najczęściej z Anglii i Niderlandów. Marynarze, którzy schodzili z nich na ląd, ryzykowali, że już nie wrócą. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XVI wieku byli to ludzie ochrzczeni jeszcze po katolicku, którzy potem zmienili wiarę. Rządowi Hiszpanii zależało na handlu także z „heretyckimi krajami”, ale inkwizycja miała swoje priorytety. Najczęściej zatrzymywano takich, którzy dyskutowali na temat wiary lub nie zdejmowali czapki, gdy przechodził ksiądz z hostią.8 Zdarzały się bardziej skomplikowane akcje.

Nicholas Burton został aresztowany 5 listopada 1560 po zejściu na ląd w Kadyksie. Prawdopodobnie decydujący okazał się fakt, że był nie tylko kapitanem, ale i współwłaścicielem statku. Mienie heretyka z mocy prawa było konfiskowane. W więzieniu Burton rozmawiał z towarzyszami niedoli na tematy duchowe i deklarował silne przywiązanie do swojej wiary. Został uznany za zatwardziałego i spalony razem z hiszpańskimi protestantami z Sewilli 12 grudnia 1560 roku. Zginął wtedy jeszcze jeden Anglik, William Brook, marynarz z Southampton, a także Francuz nazwiskiem Fabianne. Musieli na to sobie zasłużyć podobnie jak Burton. Prawnik współwłaściciela statku, John Frampton, przybył do Hiszpanii, by go odzyskać. Oczywiście również został aresztowany jako heretyk. W śledztwie „spontanicznie nawrócił się na katolicyzm” i w końcu udało mu się powrócić do Anglii.9 Zapewne Burton, Brook i Fabianie też mogliby się tak uratować, ale nie chcieli.

Wkrótce potem skonfiskowano kolejny angielski statek. Tym razem przed Świętym Trybunałem stanęła cała załoga. Trzech marynarzy spalono 28 października 1562 r. razem z kolejną grupą sewilskich protestantów.10 Mimo wysiłków dyplomatów jeszcze w XVIII wieku marynarze z krajów protestanckich, którzy wpadli w ręce inkwizycji hiszpańskiej, „spon-tanicznie nawracali się” na katolicyzm, aby uratować życie.11 Fakt, że nigdy nie byli katolikami, niewiele zmieniał.

Nie tylko marynarze i kupcy byli zagrożeni. W przygranicznych regionach Hiszpanii mieszkało wielu Francuzów. Byli oni katolikami, ale ponieważ w ich ojczyźnie szerzył się kalwinizm, nie ufano im. Wynika to jasno z akt postępowań prowadzonych przeciwko nim. Piotr Ginesta trafił przed Święty Trybunał w Barcelonie, ponieważ w dzień postu jadł boczek z cebulą. Twierdził, że uczynił to przez zapomnienie, ale oskarżyciel dopatrywał się poważniejszego problemu. Rzeczony więzień pochodzi z kraju zarażonego herezją, należy więc przypuszczać, że wielokrotnie jadł mięso w dni zakazane na modłę sekty Lutra.12 Gdy władze nie ufają jakiejś grupie ludzi, nigdy nie braknie chętnych do rzucania na jej członków niekoniecznie prawdziwych oskarżeń. Motywem może być zemsta, chciwość lub bezinteresowna złośliwość. Ofiar tych „profilaktycznych” procesów było sporo. W latach 1560–1600 w Aragonii i Nawarze stracono 80 Francuzów, których uznano za luteran. Około 100 uciekło i spalono tylko ich wizerunki. Na galery skazano 380. W Barcelonie w latach 1552–78 tamtejszy Święty Trybunał posłał na stos 51 takich „zbrodniarzy”. Wszyscy byli cudzoziemcami, w większości Francuzami.13 Łącznie w całej Hiszpanii w XVI wieku oskarżono o wyznawanie protestantyzmu co najmniej 1995 osób, z których 1640 było cudzoziemcami.14
cdn.  

Przypisy:

1 Henry Kamen, „Inkwizycja hiszpańska, PIW, Warszawa 2005, str.95.
2 Henry Kamen, op. cit., str.96.
3 William Monter, “Frontiers of Heresy”, Cambridge University Press, Cambridge 2002, str.130
4 Henry Kamen, op. cit., str.226.
5 Henry Kamen, op. cit., str.152 – 155.
6http://www.protestantedigital.com/ES/Blogs/articulo/984/Francisco-de-san-roman
7 Leszek Biały, „Dzieje inkwizycji hiszpańskiej”, KAW, Warszawa 1989, str.183.
8 Henry Kamen, op. cit., str.255.
9http://archive.org/stream/martyrologiaorre03foxeiala/martyrologiaorre03foxeiala_djvu.txt387
10 Leszek Biały, op.cit., str.183.
11 Henry Kamen, op. cit., str.255 – 256.
12 Henry Kamen, op. cit., str.167.
13 Henry Kamen, op. cit., str.98 – 99.
14 Henry Kamen, op. cit., str.254.




autor: PIOTR SETKOWICZ
dodano: 2013-09-30/ czytano: 4617



dziwi mnie wybiorczość tematu.Przypominam,że ofiar śmiertelnych było znacznie więcej w krajach protestanckich.Mam tylko nadzieje,że nie będzie to przeszkodą w uczciwym podejściu do tematu
Jerzy Łukaszewski 2016-04-02 10:31 (8)


W czasach, o których piszę w tym odcinku istniała już w Hiszpanii wyłącznie inkwizycja "królewska". Ta "papieska" została zlikwidowana (przy pomocy papieża zresztą)pod koniec XV wieku. Pisałem o tym we wcześniejszych odcinkach. O "przepychankach" między papieżami a władcami Hiszpanii o kontrolę nad tą instytucją również. Teraz w sieci numery pojawiają się i znikają i te, w których była o tym mowa są już niedostępne.
Piotr Setkowicz 2014-01-18 15:33 (7)


No to spróbuję jeszcze raz.
W każdym katolickim kraju działała inkwizycja Kościoła Katolickiego, tzw. Święte Oficjum, podległe papieżowi, oraz inkwizycja świecka, podległa władzy królewskiej.
( Oprócz tego, istniały jeszcze inkwizycje protestanckie w krajach protestanckich) Istnieją dowody na konflikt pomiędzy królem Hiszpanii, a papieżem, o kontrolę nad inkwizycją pomiędzy Izabelą i Ferdynandem, a ówczesnym papieżem, Sykstusm IV. Korona hiszpańska starała się o wyjęcie działającej na terenie Hiszpanii, by móc wykorzystywać ją do własnych, często politycznych celów. Nieporozumieniem jest pokazywanie wiezień inkwizycyjnych świętego oficjum, jako przykład łamania praw człowieka, bo na tle ówczesnych świeckich wiezień, więzienia inkwizycyjne oferowały znacznie lepsze warunki. Dlatego - ponieważ z tekstu to nie wynika - zapytałem, o jaką inkwizycję chodzi w tym tekście. Świecką, czy papieską?
Lech Mucha 2014-01-17 19:35 (6)


Co się stało z moim komentarzem? Czyżby był za bardzo "pod prąd", albo za bardzo "z prądem"?
Lech Mucha 2014-01-03 08:29 (5)


A zauważył Pan, o jakim kraju mowa?
Piotr Setkowicz 2014-01-02 16:37 (4)


O której inkwizycji pisze Szanowny autor w powyższym artykule? Może w poprzednich odcinkach jest to określone, ale nie wiem jak je odnaleźć, nie ma żadnego linku, ani nic.
Lech Mucha 2014-01-01 15:16 (3)


Apostoł Paweł pisał o ludziach, którzy "mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną" (Rzym. 10; 2) i o "zasłonie, która leży na ich sercu" (2 Kor. 3; 15). Takie są tego przejawy.
Piotr Setkowicz 2013-10-21 15:36 (2)


"Sędziowie myśli" to bardzo trafne określenie - straszni ludzie

To, co tu o nich czytam wzbudza moją najwyższą odrazę.

"Zorganizowano siatkę wywiadowczą, która ich śledziła. Szczególnie aktywnych niekiedy porywano, by osądzić w Hiszpanii. Zasłynął z takich akcji Alonso del Canto zwany łowcą heretyków."
- to mi przypomina historię apostoła Pawła sprzed jego nawrócenia - ale on przecież później, jako chrześcijanin, gorzko żałował popełnionego zła. Mówił o sobie nawet "najgorszy z grzeszników".

Albo to: "Najżarliwsi tutejsi obrońcy sprawiedliwości uznali, że lepiej skazać niewinnego człowieka, niż dopuścić do skompromitowania inkwizycji."
- jak to się ma do: "I ten, kto uwalnia winnego, i ten, kto skazuje niewinnego, obaj są ohydą dla Pana." Przyp. 17:15

Czy inkwizytorzy nie czytali Biblii?? jeśli czytali, to tym gorzej o nich świadczy - bo zaprzeczali jej na całej linii.
ćmy dobrze kombinują 2013-10-21 00:52 (1)


  Jak się nazywasz:
  Twój mail:
  Twój komentarz:
Przepisz kod z obrazka:


Góra strony     Strona poprzednia

Wydawca: Kościół Nowego Przymierza w Lublinie